Prezes Stowarzyszenia Płocka Grupa Fotograficzna, fotograf ślubny, nocny biegacz co brzmi jak imię superbohatera, miłośnik fotografii. Opisując mojego rozmówcę można użyć wielu określeń ale najlepiej poznamy go zadając mu dwanaście pytań. Rozmową z nim rozpoczynam na blogu nowy cykl wywiadów – Parchatą Dwunastkę. Przed Wami Arek Gmurczyk.

JEDEN.    Które z Twoich zainteresowań wymienionych wyżej określa Cię najlepiej?

Jestem człowiekiem, który po prostu lubi żyć i z tego życia korzystać. Lubię robić dużo, szczególnie rzeczy, które sprawiają mi przyjemność.  Jestem fotografem więc naturalnie  to zajmuje większość mojego czasu, nieważne czy chodzi o zawodowe robienie zdjęć, czy też działania związane z PGF.

Czyli trochę jak człowiek renesansu?

Ale to ja powiedziałem człowiek renesansu , czy Ty powiedziałeś?

Ja powiedziałem

(śmiech) Wiesz co, nie wiem czy człowiek renesansu. Po prostu wydaje mi się, że dobrze jest robić to co się lubi, to najlepsza opcja. Dopóki nie robimy czegoś na siłę i dobrze się z tym czujemy to jest tak jak być powinno. Wydaje mi się, że wszystkie dziedziny, którymi się zajmuję łączą się. Myślę, że np. bieganie daje mi dużo w mojej fotografii. To wszystko fajnie przenika się i kiedy wychodzę na godzinkę pobiegać, mogę spokojnie myśleć  co skutkuje nowymi projektami.

01 Arek Gmurczyk Wywiad Piotr Kosek

Arek odpowiada na pytania w klimatycznym świetle swojego nowego atelier.

DWA. Cofnijmy się do czasów kiedy Arek pacholęciem był. Jak zaczęła się Twoja przygoda z fotografią?

Generalnie zacząłem fotografować dosyć późno. Nie liczę tu oczywiście robienia zdjęć na wycieczkach, co robił chyba każdy. Mówimy teraz o zaczęciu fotografowania  świadomie. Zawsze lubiłem oglądać zdjęcia, studiować je. Przez pewną część życia mieszkałem za granicą. Tam może dojrzałem do pewnych rzeczy, może otworzyły mi się bardziej oczy. Kiedy wróciłem stwierdziłem, że postawię wszystko na jedną kartę.

Ale co było katalizatorem? Zobaczyłeś na wystawie sklepowej złoty aparat? Na niebie ukazał się John Nikon i powiedział „Arku, będziesz fotografował”?

Nie (śmiech) to nie była kwestia impulsu. Raczej dojrzewałem do tej decyzji kilka miesięcy. Zastanawialiśmy się nad powrotem do Polski i rozważaliśmy pewne opcje. Ta pasja do oglądania zdjęć i pewnego fotograficznego patrzenia na rzeczywistość przekuła się w końcu w decyzję o zastaniu fotografem. A to, że fotografuje Nikonem to jest zwykły przypadek

TRZY.    No właśnie to jest moje kolejne pytanie. Dlaczego właśnie ten system?

To był naprawdę przypadek. Nie oszukujmy się…czekaj, nadal fotografujesz pentaxem?

Tak

(śmiech) Bo właśnie chcę powiedzieć, że tak naprawdę są tylko dwie firmy Canon i Nikon. Zastanawiałem się nad tym, którą z nich wybrać. A ilu ludzi tyle teorii, pomijając kwestię że tak naprawdę aparat to tylko narzędzie.

Czyli nie spotykacie się raz w roku w żółtych szatach gdzieś w lesie tańcząc dookoła posągu obiektywu?

Nie, na pewno nie. Przynajmniej ja nigdy o czymś takim nie słyszałem, a na pewno bym wiedział. (śmiech)   U mnie wyglądało to po prostu tak, że znajomy miał właśnie Nikona, przez co miałem do tego sprzętu po prostu łatwiejszy dostęp. Mogłem go wypróbować i tak już zostało.

CZTERY.    Skoro sprzęt mamy już załatwiony przejdźmy do fotografii. Jakie zdjęcia Arek Gmurczyk lubi robić, a jakich nie?

Nie potrafię sobie wyobrazić tego, że fotograf nie lubi czegoś fotografować. Ja wiem, że fotografia to szeroki temat. Jest studyjna, reportażowa i cała gama innych ale dla prawdziwego fotografa nie ma raczej pola, którego nie lubiłby fotografować. Może jeszcze do tego nie dorosłem, ale nie ma takich rzeczy, na które nie lubiłbym kierować obiektywu. Z drugiej strony czy jest coś co lubię fotografować wyjątkowo mocno? Bardzo dużą przyjemność sprawia mi fotografowanie ludzi, szczególnie np. reportaż ślubny. Wydaje mi się też, że może to mieć źródło w fakcie, że fotografia ślubna jest bardzo wymagająca. Tam nie da rady czegoś powtórzyć, ciągle coś się dzieje. Więc tak, chyba najbardziej lubię fotografować ludzkie emocje. Jestem reporterem, lubię zatrzymywać ulotne chwile.

02 Arek Gmurczyk Wywiad Piotr Kosek

PIĘĆ.    Jeśli jesteśmy już przy ludziach, to co jest dla Ciebie w pracy z nimi przy sesji najtrudniejsze i jaka byłaby granica, której nie przekroczysz?

Samo to, że pracujesz z ludźmi jest już sporą trudnością. Dużo zależy od tego co fotografujemy. Jeśli jest to sesja ślubna, to będzie wyglądało to inaczej niż sesja w studio. Różne są drogi do uzyskania efektów w obu przypadkach. Wielu fotografów mówi, że mogliby bez problemu robić wesele czy ślub ale jak maja wymyślać coś na sesję to są chorzy. Póki co na szczęście się nie wystrzelałem i mam pomysły. W pracy z ludźmi zawsze trzeba iść na pewien kompromis. Zdjęcie będzie wypadkową pracy fotografa i modela. Jeśli chodzi o granicę to nie zastanawiam się nad tym. Nic takiego jeszcze do mnie nie dotarło, natomiast będę wiedział kiedy się pojawi.

SZEŚĆ.    Często słychać głosy, że zawód typowego fotografa umiera. Dziś każdy ma komórkę, albo półprofesjonalny aparat, który można dosyć tanio i łatwo zdobyć, zgadzasz się czy nie?

Pomimo wszystko byłbym daleki od tego żeby mówić, ze ten zawód umiera. Jest dziś na pewno duża konkurencja, Dziś każdy może być fotografem i założyć sobie fanpejdż, ale pomimo tego nie wydaje mi się, żeby sam zawód umierał. Tak jak w każdej profesji to co dobre obroni się samo. Wydaje mi się, że dużo zależy tez od nas, czego nauczymy tych początkujących ludzi, często dzieciaki. Często nie mają świadomości tego co robią. Często wydaje im się, że zrobią coś raz za darmo, a potem za drugim razem ta osoba im zapłaci a to nieprawda. Jeśli za drugim razem zażądają słusznie należącej im się zapłaty to ta osoba pójdzie dalej i znajdzie kolejnego, który zrobi im za darmo.

03 Arek Gmurczyk Wywiad Piotr Kosek

SIEDEM.    Czyli tak zwanego przedstawiciela parzystokopytnych. Pięknie nam się ten wywiad układa, płynnie przechodzimy do kolejnego pytania. Na spotkania organizowane przez PGF przychodzą młodzi ludzie. Jak oceniasz ich poziom z poziomem młodych z czasów Twoich początków.  

Teraz jest o wiele łatwiej. Kiedyś kiedy aparaty miały kliszę…

…a pterodaktyl latał nad terenami Polski.

Wbrew pozorom nie było to aż tak dawno temu (śmiech) a i dużo osób wciąż to kręci, ale wróćmy do pytania. Wydaje mi się, że naszym doświadczeniem możemy młodym pomóc, pokazać dobre praktyki co z resztą jest zawarte nawet w statucie naszego stowarzyszenia.  Poziom młodych jest dziś dosyć duży. Pewnie dlatego, że wiedza jest ogólnodostępna. Chociażby Internet, rożne kursy i tutoriale. Poziom jest zdecydowanie wyższy niż ten prawie dziesięć lat temu. Wystarczy mieć zapał i upór.

Właśnie, zapał i upór. To trochę taki miecz obosieczny, większości „photography” nie zobaczymy już za chociażby rok albo i wcześniej.

To jest naturalne, dlatego ludzie trochę niepotrzebnie się tego boją bo dzisiaj ktoś jest a jutro już tego kogoś nie ma. A szkoda, bo wiele młodych robi to fajnie ale właśnie tego zapału zaczyna im w pewnym momencie brakować. Dlatego chcemy ten zapał podtrzymywać bo w każdej grupie, czy to stowarzyszenie czy też fotografia jako całość, potrzeba wciąż świeżej krwi.

OSIEM.    Wróćmy do Ciebie. Największy foto-sukces i największy foto-fail.

Tu odpowiem dyplomatycznie, że największy foto-sukces wciąż jest przede mną. Średnio co pół roku mam coś takiego co mnie napędza. Wbrew pozorom nawet takie małe dla mnie rzeczy są mocno inspirujące. Jadę za granicę robić zdjęcia i mnie to bardzo mocno motywuje do dalszego działania.

A Wenecja? Byłeś tam robiąc sesję ślubną.

Wiesz, Wenecja jest na pewno wspaniałym miejscem dla fotografów ślubnych. Powtórzę się, była dla mnie bardzo inspirująca do robienia kolejnych rzeczy. Nie chcę osiadać na laurach. Takie sukcesy są dla mnie trampoliną do kolejnych, nie chcę przy nich za długo zostawać bo grozi to zastojem. Tak jak wspominałem na początku, jestem człowiekiem który lubi dużo robić. Co do foto-failu. Często mam tak, że zanim pomyślę to już robię zwłaszcza przy zdjęciach. Np. robię reportaż i nagle widzę, że gdzieś tam dzieje się to! To co chcę mieć koniecznie na zdjęciu! W tym momencie nie patrząc na to, że z otwartej torby sypie mi się sprzęt gonię w to miejsce i robię zdjęcie. Mam je, ale mam też realne finansowe szkody w postaci zniszczonego sprzętu. To jest taki cykliczny foto-fail (śmiech).

DZIEWIĘĆ.    Czy laski lecą na fotografów?

(śmiech) Pewnie lecą. Wiesz co, wydaje mi się że lecą dwa rodzaje dziewczyn. Pierwszy to takie fajne dziewczyny, które są świadome tego, że osoba która fotografuje musi mieć coś w głowie. Bo to nie jest coś czego się nauczysz pomijając kwestie techniczne. Każdy z nas patrzy ale nie każdy z nas widzi i są dziewczyny, które są tego świadome. Druga grupa to wiesz…

Szklary. Samochodowcy mają swoje blachary fotograficy mają szklary?

Ciekawe (śmiech) Nie no wiesz, takie dziewczyny w stylu „a może zrób mi zdjęcie”. Teraz przychodzi mi do głowy, że pomimo że to wszystko jest teraz bardziej dostępne to nadal działa na takiej zasadzie że jeśli ktoś jest faktycznie fotografem to interesuje to płeć przeciwną.

04 Arek Gmurczyk Wywiad Piotr Kosek

DZIESIĘĆ.    A co sądzisz o facetach, którzy kupują aparaty tylko po to żeby robić tzw. cycki? Chodzi mi o fotografujących, którzy robią kiepskie fotografie ale w jakiś sposób kuszą niedoświadczone modelki marzące o karierach, aby rozbierały się przed obiektywem. Taki problem istnieje, czy jest wydumany?

To raczej nic z komiksów, tylko tu i teraz że tak powiem. Z jednej strony wydaje mi się, że jeśli obie strony godzą się na to to wszystko w porządku. Z drugiej, to jest coś co gdzieś z tyłu głowy jest ale nie spotykasz się z tym na co dzień i nie myślisz za bardzo na ten temat.

No dobra, pytanie miało być z natury lekkie i dowcipne ale w sumie poruszyliśmy dosyć ciekawy problem w kontekście tego co mówiliśmy wcześniej. Uczymy młodych ludzi jak mają dbać o interes swój oraz półświatka fotograficznego a z drugiej strony może powinniśmy uczyć też młode modelki co jest wartościowe a co finalnie skończy się tylko pokazaniem cycków?

Pewnie jest coś w tym co mówisz i ma to jakiś sens, tylko łatwo jest w takich sprawach przesadzić. Starasz się zrobić dobrze a ktoś może odebrać to nie tak jak powinien. Z jednej strony można powiedzieć, że do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć, z drugiej strony bądź co bądź cena jest spora, bo może się okazać że pokazała cycki i co? I tylko z tego będzie potem znana.

JEDENAŚCIE.    Zostawmy więc na chwilę cycki i porozmawiajmy o Twoim największym foto-marzeniu.

Odpowiem Ci trochę inaczej. Często wydaje nam się że czegoś się nie da zrobić ale to tylko kwestia tego, że tylko nam się wydaje. Najlepszym przykładem są rzeczy które uważałem za niemożliwe do zrobienia a dawało się je dość łatwo wykonać. Dążę do tego, że nie mam zwariowanych foto-marzeń. Chciałbym mieć trochę wolnego czasu, żeby móc polecieć np. do Australii…

…i zrobić Wielki foto atlas rzeczy, które chcą Cię zabić?

(śmiech) Nie wiem czy akurat tego typu atlas, bardzo lubię żyć. Może w sumie tym bardziej powinienem jednak taki atlas zrobić? Tak, to będzie moja odpowiedź, chciałbym mieć czasami więcej czasu i wtedy dopiero coś zwariowanego bym wymyślił.

DWANAŚCIE.    Na to pytanie już poniekąd odpowiedziałeś. Jakie plany na przyszłość o ile możesz nam coś zdradzić?

Dobrze powiedziałeś. Jestem akurat w takim momencie, że nie mogę powiedzieć o dużej części rzeczy, które się dzieją i w najbliższej przyszłości będą się realizowały. Kończę teraz swoje atelier i to zajmuje mi obecnie mnóstwo czasu. Chyba marzeniem każdego fotografa jest mieć takie swoje miejsce, pracownię w której odcinasz się od wszystkiego i skupiasz w stu procentach na pracy. Właściwie większość tych planów jest z tym miejscem związana. Jeśli dobrze pójdzie to niedługo powstanie coś czego w Płocku jeszcze nie było.

Wieża Eiffla

Sfinks (śmiech). Przede wszystkim fotograficzne tematy oraz te mocno z fotografią związane.

Na koniec jaką foto-radę masz dla początkujących adeptów fotografii.

Bądźcie bardzo cierpliwi i wytrwali w tym co robicie. Bądźcie przygotowani na naprawdę dużo pracy i wykonujcie ją konsekwentnie. Nie ma sensu zbyt mocno wzorować się na kimś konkretnym. W takiej ilości fotografujących koniecznie trzeba odnaleźć swój styl.  Nie chcę też mówić w tym momencie nie róbcie za darmo ale…

..Nie róbcie za darmo!

(śmiech) ale robiąc komercyjne rzeczy za darmo nie dojdziecie do płatnych zleceń, albo ta droga będzie o wiele trudniejsza.

Z tą radą w głowach udajcie się teraz robić zdjęcia. A Tobie Arek wielkie dzięki za rozmowę.

Opt In Image
Zapisz się na newsletter!
Chcesz wiedzieć czy kosmici są prawdziwi i kto zabił Kennedyego? Zapisz się!

15 komentarzy

  1. MBSzadkowski

    Good job my friend. Wiele istotnych kwestii poruszyliście. I były cycki ! 😉
    I podoba mi się stwierdzenie – osoba fotografująca musi mieć coś w głowie…

    Odpowiedz
  2. Mahatme Większy

    Dobre spostrzeżenie z tymi modelkami. Moja koleżanka miała dokładnie taką przygodę. Z jednej strony jej głupota, że uwierzyła pajacowi bez żadnej kariery, za to z dużym dorobkiem foto-cycków. Z drugiej strony przydałoby się podniesienie świadomości. Tak samo jak w innych dziedzinach życia tak i w foto nie brakuje zboczeńców, którzy wykorzystują naiwność młodych dziewcząt. To plama na koszuli jaką jest fotografia i tę plamę powinniśmy sami systematycznie usuwać.

    Odpowiedz
    • Arek Gmurczyk

      Przyznam szczerze, że dopiero Piotrka pytanie uświadomiło mi, że problem faktycznie nie jest wyimaginowany i marginalny. Będziemy o tym pamiętać i na pewno jako stowarzyszenie zwrócimy na niego uwagę

      Odpowiedz
    • Kamil Wojkowski

      Lepiej tłamsić to w zarodku! Największym problemem w tym wszystkim myślę, że będzie to co w głowach mają te dziewczyny. Chciałbym się mylić, jednak w większości tych – pokaż cycki – z oczu im Noblem nie patrzy.

      Odpowiedz
  3. Kamil Wojkowski

    Świetny, lekki, inspirujący wywiad. Do tego potwierdza to o czym zawsze rozmawiamy – wszystkie dziedziny się łączą. Sam do pracy trenerskiej z tego wywiadu też coś wyciągnę!

    Kto gościem w następnej odsłonie?

    Odpowiedz
  4. Lucas Mikuc

    Bardzo fajnie się czytało! Nawet mimo tego, że Arek nie przyznał się publicznie do udziału w corocznym obrzędzie podczas Święta Nikona Nieskalanego… 😉

    Odpowiedz
      • Nikofan

        24 lipca – została stoczona bitwa pod Krechowcami, między walczącymi po stronie rosyjskiej polskimi ułanami a Niemcami. a

        15 sierpnia – utworzono Komitet Narodowy Polski. No no, mamy wpływy panowie 😀

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany