Z Kamilem znamy się od lat, prowadziliśmy wspólnie kilkanaście projektów, kilka z nich zakończyło się nawet sukcesem. Kilka lat temu zrozumiał, że jego powołaniem jest zmienienie oblicza piłki nożnej i niechaj włosy wyrosną mi na głowie, jeśli w ciągu następnych 5 lat nie będzie o nim głośno w piłkarskim mainstreamie.

Z racji na to, że na co dzień mieszka w Gdańsku, okazję do spotkania mieliśmy dopiero podczas świąt. Nie tracąc czasu udaliśmy się na stadion lokalnego klubu piłkarskiego, tak aby w tle uchwycić beznadzieję w której od lat zawieszona jest polska piłka. Tło spisało się znakomicie a Allah, Jahwe i Budda uśmiechnęli się widząc nasze dzieło i dla podbicia efektu napędzili na niebo chmury, które nadały dramatycznego wyglądu. Tak powstała sesja Portret Trenera.

01 portret trenera kamil wojkowski piotr kosek

Do oświetlenia użyłem pojedynczej lampy błyskowej i blendy na statywie. Z racji na delikatny zefirek zmian, który sprowadził ze sobą Kamil, sprzęt ciągle wywracał się, przy okazji niszcząc jedną z parasolek odbijających, która na świeżo zdążyła przyjść kurierem tego samego poranka.

 portret trenera kamil wojkowski piotr kosek02

Z Kamilem umówiliśmy się na kolejną sesję, tym razem na porządnym stadionie, kiedy już zmiany w piłce nadejdą i będzie mógł na nich przyjąć bardziej zadowoloną niż zatroskaną minę. Zmiany możecie śledzić na jego blogu – www.graanalizagra.pl

portret trenera kamil wojkowski piotr kosek03

11 komentarzy

  1. Justyna

    Wiatr coś nie sprzyjający jest, mnie dzisiaj z kolei w mordę dął podczas biegania, a bynajmniej nie biegłam do bramki 😉 U mnie w mieścienie też kiedyś były takie budy, pamiętam, a teraz łądne stoją, trawa na boisku, tylko wejść normalnym ludziom nie można, bieżnie zlikwidowali, takie zmiany. Profesjonalizacja, precz z matorami sportu, smuteczek.

    Odpowiedz
    • Piotr Kosek

      Mówisz o orlikach? 🙂 Najwięcej zależy od tego kto jest na takim kierownikiem. W wieeelu miastach i na wieeelu orlikach są to ludzie, którzy nie powinni tam się w ogóle znaleźć 😉

      Odpowiedz
  2. Justyna

    Nie, nie mówię o orlikach akurat. W Konstantynowie jest drużyna piłkarska w którejś X lidze. Kiedyś na naszym miejskim stadionie było odzielone boisko z murawą, na które nie można było wchodzić, ale reszta obiektu była otwarta, było boisko do kosza, bieżnia i dodatkowe boisko piłkarskie. Jak byłam dzieckiem to tam grałam z chłopakami w piłkę, tam sama trenowałam biegi na zawody itp.

    Odpowiedz
    • Haneama

      No to jest akurat koszmar. Jak niby ma się rozwijać sport i polska piłka jeśli od najmłodszych lat nie ma dostępu do obiektów. Jasne można grać piłką z liści bananowca jak w Brazylii czy innej Afryce ale niestety u nas dzieci będą wolały zasiąść przed ekranami komputerów i konsol. Nie te czasy jak kiedy ja byłem młody.

      Odpowiedz
      • Kamil Wojkowski

        Drogie Panie(?), rozumiem Wasz ból, tyle że to nie (tylko) problem zamkniętych obietków, ja widzę problem w edukacji dzieci 3-8! To czy dziecko wybierze komputer czy boisko (jakie by one nie było) to już kwestia jego preferencji, a jak powstają preferencje dzieci? Naturalnie przez ich środowisko, w którym dorastają plus jakiś bagaż genetycznych uwarunkowań. Nie mniej większość daje im rodzina, środkowisko rówieśnicze itp

      • Piotr Kosek

        Czyli, że możemy liczyć tylko na aktywne nowe pokolenia, które zaktywizują się w ramach nastoletniego buntu? 😀 Jak popatrzę na wielu rodziców w dzisiejszych czasach to nie wygląda to różowo.

  3. Justyna

    Nie no, Wojkoś (jeśli tak mogę, bo znam Cię ze słyszenia ;)), jasne, że to kwestia w dużej (a pewnie przeważającej) mierze edukacji i rodziny. Bynajmniej nie narzekałam na to, że przez „zamkniete obiekty” dzieci siedzą przed kompem, bo to raczej naciągane. U mnie w mieście nie ma tak bardzo na co narzekać, bo są dwa orliki (siatka, kosz, noga), które nieźle działają, hala w szkole, którą spokojnie można wynajmować. Część rzeczy się poprawiła, ale część niestety spełzła na gorsze, bo nie ma w sumie gdzie zorganizować teraz zawodów lekkoatletycznych.
    No i fajnie, jak są tacy młodzi ludzie jak Ty, którzy chcą coś robić, którzy angażują dzieciaki i pokazują im inne możliwości 🙂

    Odpowiedz
  4. Marcin B

    A tam takie nowoczasowe new age chrzanienie. Po prostu mamy słaby system szkoleniowy. Brakuje odpowiedniego zaplecza i odpowiednich ćwiczeń dla naszych piłkarzy. Zamiast zatrudnić specjalistów z zachodu z zapleczem treningowym (chodzi mi o specjalistyczne ćwiczenia) to działacze przepijają całą kasę.

    Odpowiedz
    • Kamil Wojkowski

      Świetna wypowiedź. Szkoda, że merytorycznie jego wartośc wynosi zero. Po pierwsze, ćwiczenia – są u nas takie same jak na zachodzie. Po drugie, rzeczywiście system szkolenia jest zły, bo nie ma czegoś takiego. Na zachodzie też nie. Istnieją tam programy, wytyczne, na jakich może wzorować się każdy trener/klub/organizacja. Po trzecie, zaplecze mamy i to bardzo dobre, tylko nie potrafimy skutecznie nim zarządzać, stworzyć systemu relacji pomiędzy podmiotami wpływającymi na kształcenie młodego piłkarza, jako nie tylko specjalisty od kopania gały, ale również świadomego człowieka

      Odpowiedz
  5. Paweł Płonowski

    W przeciwieństwie do 38 mln Polaków (wszak wiadomo, że każdy Prawdziwy Polak wysysa TO z mlekiem matki) nie znam się na piłce nożnej i, co gorsza, nie chcę się znać 🙂 Ale kibicuję każdemu kto chce, potrafi i zmienia oblicze ziemi, tej ziemi.

    A że niektóre polskie obszary sportu stoją patologia szkoleniową wiem z pierwszej ręki od najbliższego członka mej rodziny, który spędził i nadal spędza młodość w tym obszarze ludzkiej działalności, jakim jest sport. Nie chcę mu robić pod górkę więc nie będę pisał co i jak (wszak wielki brat patrzy, a licho nie śpi). Co stawia mnie w pozycji typowego Polaka-narzekaka (z naciskiem na KAKA), który nic nie wie, ale pierdoli swoje.

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany