Posiadanie tytułu największej planety w Układzie Słonecznym, to nie lada wyróżnienie. Jednak bycie dużym ma też swoje minusy. Jednym z nich jest na przykład to, że w porównaniu do innych planet, najczęściej obrywa się różnego rodzaju asteroidami czy też kometami.

Tajemniczy błysk

W piątek, 15.10.2021r. obserwatorzy nieba w Japonii zaobserwowali błysk w atmosferze północnej półkuli Jowisza, który prawdopodobnie spowodowany był uderzeniem dużej asteroidy. Pierwsze zdjęcia błysku powstałego po zderzeniu opublikował na twitterze anonimowy obserwator. Swoje ujęcie wykonał za pomocą teleskopu Celestron C, co potwierdza, że nie potrzeba bardzo drogiego i zaawansowanego teleskopu, żeby dokonać ciekawych obserwacji w naszym najbliższym otoczeniu. Oczywiście później, wszystko zostało oficjalnie potwierdzone przez zespół profesjonalnych astronomów pod kierownictwem Ko Arimatsu z Uniwersytetu w Kioto.


(Źródło zdjęcia: użytkownik Twittera @yotsuyubi21)

Jowisz regularnie doświadcza takich uderzeń, a wszystko to z powodu silnego przyciągania grawitacyjnego związanego z jego ogromną masą. Mniejsze obiekty, takie jak asteroidy czy komety, których pełno jest w Układzie Słonecznym, mogą zostać w bardzo prosty sposób wciągnięte w grawitacyjne sidła Jowisza.

Według szacunków, obiekty o średnicy co najmniej 45 metrów uderzają w Jowisza średnio raz na kilka miesięcy, ale są to jedynie przypuszczenia. Takich uderzeń może być znacznie więcej, niestety nasze ograniczenia obserwacyjnie nie pozwalają na wykrycie każdego takiego przypadku.

Co ciekawe, zaledwie miesiąc wcześniej (dokładnie 13.09), podobnej obserwacji dokonało wielu obserwatorów. Tak się akurat złożyło, że tamtego dnia wiele osób obserwowało Jowisza, ponieważ był to czas przejścia cienia księżyca Io na jego tle. W tym właśnie momencie, w atmosferę Jowisza wszedł bardzo duży obiekt, pozostawiając po sobie ślad w postaci widocznej przez dwie sekundy dużej jasnej plamy. Później oszacowano, że aby powstał tak duży rozbłysk, obiekt mógł być rozmiarami podobny do tego, który uderzył w Ziemię kilkadziesiąt milionów lat temu i doprowadził do wyginięcia dinozaurów.

Tarcza dla Ziemi

Astronomowie często podkreślają, że gdyby Jowisza nie było, w Ziemię mogłoby uderzać znacznie więcej masywnych obiektów. Można więc powiedzieć, że jest on dla naszej planety swego rodzaju tarczą, przyciągającą większość obiektów w wewnętrznej części Układu Słonecznego. Uderza w niego około 8000 razy więcej obiektów niż w Ziemię. Bez niego częstotliwość kolizji różnego rodzaju kosmicznych skał z naszą planetą byłaby znacznie wyższa. A szanse na rozwój zaawansowanych form życia znacznie niższe.

S-L 9

Innym dobrym przykładem na to, jak ważna rolę pełni Jowisz jest słynna kometa Shoemaker – Levy. Pierwszej obserwacji komety dokonali w nocy 24.03.1993 r. astronomowie Carolyn i Eugene Shoemaker oraz David Levy. Była to dziewiąta odkryta przez nich kometa, stąd też jej skrócona nazwa S-L 9.

Nie potrzeba było wielu zdjęć, aby szybko stwierdzić, że jest ona w pewien sposób wyjątkowa. Otóż kometa została  przechwycona przez oddziaływanie grawitacyjne planety i na pewien czas stała się kolejnym satelitą. Późniejsze obliczenia wykazały, że podczas ostatniego obiegu wokół Jowisza, przed jej odkryciem, kometa przekroczyła granicę Roche’a i rozpadła się na wiele części. Zarejestrowano łącznie aż 22 części komety. Oznaczono je po kolei literami alfabetu i tak, jako pierwszy w atmosferę Jowisza uderzył fragment “A”. Po każdym zderzeniu na południowej półkuli gazowego olbrzyma pojawiały się  plamy na tyle duże, że widoczne były nawet przez naziemne amatorskie teleskopy. Przez kolejne 6 dni widoczne były uderzenia kolejnych fragmentów. I naprawdę musiały to być całkiem solidne kawałki kosmicznej skały. Największy z nich spowodował powstanie plamy o średnicy 12 tysięcy kilometrów.

W późniejszych latach sonda Galileo okrążająca Jowisza, odkryła ślady podobnych zdarzeń z przeszłości. Kratery po uderzeniach rozbitych na fragmenty komet znalezione zostały na powierzchniach księżyców Jowisza – Ganimedesie i Kalisto.

Zobacz odcinek:

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany