Jak bardzo wysokiego mniemania o sobie, jako rasie ludzkiej, byśmy nie mieli, musimy przyznać, że mentalnie wciąż znajdujemy się w czasach, kiedy jedzenie każdego dnia chciało nam uciec z talerza, a historie o Bogu przypominały bardziej Sagi wikingów, lub pieśni o nożownikach, z ciemnych uliczek siedemnastowiecznego Londynu. W naszą naturę wciąż wpisana jest walka. Mniej ważne, czy z wrogiem atakującym nasz kraj, czy z sąsiadem-miłośnikiem wiertarek udarowych wieczorową porą. 

Mimo tego, że na co dzień żyjemy w zakątku świata, w którym panuje względny spokój i pokój, nie oznacza to, że jako gatunek wyzbyliśmy się potrzeby walki i wydrapywania światu pazurami, tego co chcemy dostać bądź osiągnąć. Jesteśmy nastawieni na ciągłą walkę i tylko poziom wewnętrznej agresji jest tym, co nas w tym stanie rozróżnia.

„To nie o mnie!” – zakrzykniecie. „Ja jestem spokojnym człowiekiem, który ceni sobie spokój i pomaga sąsiadce wnosić zakupy” powiecie. To tylko złudzenie, w którym wszyscy trwamy. Tatę oszukasz, mamę oszukasz, ale mózgu nie oszukasz, a to właśnie on odpowiedzialny jest za taki stan rzeczy. Setki tysięcy lat brutalnej przeszłości naszego gatunku, nie znikną ot tak w przeciągu kilkudziesięciu lat. Jednak z racji na to, że przez ten czas wykształciliśmy również zdolność logicznego myślenia, przenosimy tę chęć wygryzienia przeciwnikowi aorty, na bardziej humanitarne pola.

Przypadek? Nie sądzę!

Spójrzmy jak łatwo jest podzielić i skłócić ludzi. Wystarczy, że na scenę wyskoczy dwóch polityków ze zwalczających się nawzajem frakcji. Ludzie, którzy często nie osiągnęli niczego, poza wdrapywaniem się za pomocą kłamstw, na coraz wyższe stanowiska, potrafią skłócić innych samą tylko swoją obecnością. Wymieniać dalej? Coca-cola vs Pepsi, konsole kontra pecety, katolicy przeciwko ateistom (i vice versa) czy trójca – kierowcy, rowerzyści i piesi. Jest tego cała masa. Ludzie są w stanie pokłócić się o cokolwiek. W przypadku kiedy nie ma żadnego wyraźnego powodu, aby się pokłócić, szybko znajdą taki. Jeśli jesteś w stanie stanąć przed lustrem i powiedzieć – „mnie to nie dotyczy” to najprawdopodobniej jesteś politykiem.

Moja wina, moja wina, więc łapy od niej precz!

Jak wspomniałem wcześniej, mózgu nie oszukasz. W jego obwody wdrukowana jest potrzeba walki, udowadniania swojej wyższości i sprawności. Każdy z nas ma takie swoje osobiste pole bitwy. Albo i dwieście. Dostaję szału, kiedy na drogę rowerową wchodzi mi pieszy, matka z wózkiem (przecież mam kółka baranie! – autentyk) czy babcia z pieskiem na niewidocznej smyczy. Czuję w ustach krew oponenta, który nie ma pojęcia o temacie, o którym ja mam pojęcie, a wypowiada się z mądrością Najwyższej Rady Planety Vulcan. Dostaję wewnętrznego, bitewnego szału kiedy ktoś niezaproszony dobiera się do mojego jedzenia. To chyba najbardziej mroczne i pierwotne z moich pól bitewnych.

Wyspowiadałem się, teraz kolej na Was, więc bierzemy lusterka i … nie, nie, odkładamy kieliszeczki, tym razem to inne spotkanie z lusterkiem… i rozpoczynamy proces myślowy – z czym na co dzień walczę? Kto lub co jest moim wrogiem? A potem idźcie i wygrywajcie wojny, bo trzymanie tego w sobie nie jest najzdrowszym pomysłem.

Opt In Image
Zapisz się na newsletter!
Chcesz wiedzieć czy kosmici są prawdziwi i kto zabił Kennedyego? Zapisz się!

4 komentarze

  1. Justyna Romanowska

    Piesi na drogach rowerowych, wygryźmy im aorty! Panie w dziekanatach, niech zginą marnie rażone nienawiścią równie silną jak ich samych! Wszelcy radykałowie, na stos! Wścibskie noski emerytowanych warszawskich sąsiadek, które mówią Ci gdzie i o której wyrzucać śmieci, jak ustawić rower, a najlpiej w ogóle go tu nie ustawiać, o której powinno się wracać do domy i kto u Ciebie wczoraj spał!

    Odpowiedz
  2. Choli

    Turcy(zerg) w grach online, hitboxy w LoLu, valve(brak half-life3), kierowcy jadacy lewym pasem 20km/h na czwartym biegu z niebieskimi wstawkami po bokach, typowe dresy typu „ueeeeeeeeeeee tylko wiselka” „jebnac ci?”, pomidory, cebulaki, swag

    Odpowiedz
  3. Paweł Płonowski

    Mnie najbardziej wkurwiają ludzie, którzy nie chcą żyć wedle drogi Kiyosakiego, czyli spierdalać z kwadrantów E i S. To od razu tłumaczy dlaczego wkurwia mnie 94% ludzi. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka…

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany